Menu Zamknij

Zdjęcia

2020
Search
2019
Search
Jarmark 2018
Dzień Jarmarku w StUdni to radość, więcej radości i jeszcze więcej ludzi. Od rana do nocy pełne zaangażowanie w działanie antykwariatu, kawiarenki, kuchni i całego jarmarkowego zamieszania. Dobry humor, dużo tańca, wyciskanie litrów soku z cytryny, tony książek, wszystkie ręce na pokład. Co to był za dzień! StUdnia, być bardziej, po prostu!
Search
Jarmark 2018
Dzień Jarmarku w StUdni to radość, więcej radości i jeszcze więcej ludzi. Od rana do nocy pełne zaangażowanie w działanie antykwariatu, kawiarenki, kuchni i całego jarmarkowego zamieszania. Dobry humor, dużo tańca, wyciskanie litrów soku z cytryny, tony książek, wszystkie ręce na pokład. Co to był za dzień! StUdnia, być bardziej, po prostu!
Search
Małe Ciche 2017
Wyczerpani po sesyjnych zmaganiach z ulgą przywitaliśmy urocze Małe Ciche, które być może nie było ani małe ani ciche, ale na pewno nie zawiodło niczyich oczekiwań. Na tym wyjeździe każdy mógł znaleźć coś dla siebie: narty czy snowboard, stok w Małym Cichym czy Białka, a może wycieczka w góry? Zjeżdżaliśmy jednak nie tylko na nartach - mimo braku ekwipunku każdy musiał przeżyć zjazd na tyłku z samych Wiktorówek. Wieczorami tradycyjnie gościły planszówki, piłkarzyki... ale nie tylko. W pamięci na pewno zostanie nam walentynkowa integracja, która wywołała niemałe emocje :). Na zakończenie wyjazdu udały się też wspólne tańce, gdzie każdy mógł przyjść ubrany tak jak zawsze chciał wyglądać na imprezie. Czego chcieć więcej? To było idealnie spędzone wspólne 8 dni! Zapraszamy do galerii 😉
Search
Małe Ciche 2017
Wyczerpani po sesyjnych zmaganiach z ulgą przywitaliśmy urocze Małe Ciche, które być może nie było ani małe ani ciche, ale na pewno nie zawiodło niczyich oczekiwań. Na tym wyjeździe każdy mógł znaleźć coś dla siebie: narty czy snowboard, stok w Małym Cichym czy Białka, a może wycieczka w góry? Zjeżdżaliśmy jednak nie tylko na nartach - mimo braku ekwipunku każdy musiał przeżyć zjazd na tyłku z samych Wiktorówek. Wieczorami tradycyjnie gościły planszówki, piłkarzyki... ale nie tylko. W pamięci na pewno zostanie nam walentynkowa integracja, która wywołała niemałe emocje :). Na zakończenie wyjazdu udały się też wspólne tańce, gdzie każdy mógł przyjść ubrany tak jak zawsze chciał wyglądać na imprezie. Czego chcieć więcej? To było idealnie spędzone wspólne 8 dni! Zapraszamy do galerii 😉
Search
2016
Search
2015
Search
2014
Search
Sylwester 2013
Sobota, 28.12.2013Pobudka wczesnym rankiem na wyjazd sylwestrowy stUdni okazała się iście zwiastunem tego, co czeka mnie przez najbliższe dni - ciągłego niewyspania. Cóż, jest to chyba chroniczna przypadłość stUdniowych wyjazdów, więc zdążyłem się już do niej przyzwyczaić. Pożegnałem więc nie bez żalu migotliwą choinkę i świąteczne przysmaki, pozostawiane przeze mnie w lodówce, i ruszyłem ku klasztorowi na Służewie. Podróż do Hemanic upłunęla szybko, jakby to rzekł powoźnik - jak z bicza strzelił. Przybyliśmy po południu, i po rozkwaterowaniu oraz posiłku, nastał radosny jak zwykle czas integracji. Tu ożywcze okazało się zabranie ze sobą wodzirejów - braci K. którzy w swym repertuarze mieli parę nowości, co w raczej zabetonowanym świecie zabaw stUdniowych było niczym powiew morskiej bryzy w porcie rybnym. Później odbywały się warsztaty taneczne, które miały wpisać się na dłużej w nasze wieczorne zwyczaje. Jako, że był to mój drugi pobyt w Hermanicach, towarzyszyła mi nutka nostalgi. A, byłbym zapomniał o najważniejszym - codziennie szególne miejsce w programie zajmowała także msza św., sprawowana w kaplicy miejscowego kościoła. Niedziela 29.12.2013Niewątpliwą cechą sylwestra w górach jest bliskość gór, tak więc postanowiliśmy wykorzystać owo udogodnienie, by oddać się szlachetnemu zajęciu zdobywania szczytów - wszak stUdnię stanowi młodzież ambitna. Nie do końca oczekiwanie przypadła mi rola przewodnika po szlaku, który wiódł przez uroczą scenerię jesiennego lasu przyklękłego u zbocza góry Równicy (choć jak na mój gust, była całkiem pochyła, jak większość gór zresztą). Poza zboczeniem z trasy o jakieś 100 m myślę, że kierowanie grupą młodzieży poszło mi całkiem sprawnie. Wieczór zdominowały kursy taneczne co z pewnością przyczyniło sie do większej pewności na parkiecie podczas zabawy, natomiast osłabiło nieco aktywność planszówkowo - integracyjną. Jednakże nie brakło amatorów długich, nocnych rozmów o życiu, związkach i sprawach ważno - niepoważnych. Poniedziałek 30.12.2013. Dzień dzisiejszy zadał znaczący, zaplanowany i przemyślany cios jedności naszej grupy, ponieważ przed południem przewidziano wiele atrakcji - basen w hotelu w Wiśle, spacer po tymże mieście lub górską włóczęgę z naszym nieustraszonym przewodnikiem. Haczyk polegał na zawężeniu możliwosći wyboru z grubsza do jednej opcji. Jako, że z góry przydzielono mi kierowanie wycieczką górską, nie musiałem stawić czoła dylemtaowi osiołka Fredry. W górach pogoda przypominała raczej późną jesien niż zimę - jedynie znikoma aktywność zwierząt naprowadzała na tę porę roku. Na szczycie raczyliśmy się odpoczynkiem w schronisku, co opóźniło nasz wymarsz o kolejne 5, 10, w końcu 15 minut. Grudniowe słoneczko oświetlało nam drogę, ze zboczy rozpościerały się piękne pejzaże malowane feerią żółtobrązowych barw. Wieczór przyniósł długo oczekiwane przez co niektórych rozstrzygnięcie problemu, który ze studniowiczów najwięcej wyciska na ławaczce - tu plama corocznego konkursu strongmanów przypadła Staszkowi i Szymonowi. Wtorek 31.12.2013Zapewne czytając datę tego wpisu, drogi czytelniku, już domyśliłeś się, o czym będzie tak traktował. Tak jest, dziś miała miejsce zabawa sylwestrowa. Ale po kolei. Rankiem mieliśmy chwilę integracji na terenie ośrodka. Żeby zwyczajom stało się za dość, i tym razem w wirze zabawy ofiarą padły spodnie jednego z uczestników, w przyszłym roku możnaby skorzystac z tego doświadczenia i rozgrywać zabawy ruchowe w kąpielówkach. Dekoracje przebiegły nader sprawnie przy dużym zaangażowaniu całej gromady studniowiczów. Zawsze cieszy mnie widok Studni w działaniu, ponieważ moim zdaniem samoorganizacja jej członków stoi na wysokim poziomie i nikt nie stoi z rękami w kieszeniach, tylko cały naród tworzy dekorację sylwestrową. Sama impreza była nadzwyczaj udana - śmiało mogę ją określić mianem imprezy roku. Duża w tym zasługa naszych znakomituch wodzirejów - Macieja, Marrcina i Krzysztofa, którzy ofiarnie zarwali całą noc animując zabawę do wczesnych godzin rannych. Padł rekord - zabawa zakończyła się krótko po 8 rano! Środa 1.01.2014I oto studniowicze wspólnie wkroczyli w Nowy Rok, pełen marzeń, obaw, wyzwań i radości. Dzień dzisiejszy zapełniło nam pakowanie, oraz będące już tradycją, długie studniowe podziękowania. Ten miły zwyczaj doceniania wkładu innych w całość dobrze obrazuje starą prawdę, iż człowiek mało co osiąga sam, najwięcej dobrego może zrobić, działając z innymi i dla innych. W drodze powrotnej oglądaliśmy film edukacyjny o niebezpiecznych zachowaniach na drodze, pt. "Fast five". Po tej projekcji zaniechałem mojego pomysłu holowania kasy pancernej samochodem prze pół miasta. Na koniec chciałbym podziękować tym, którzy w nasz wyjazd włożyli najwięcej wysiłku. Po pierwsze organizatorom, Gosi i Mikołajowi - za ich trud w to włożony. Ojcom Krzysztofowi i Łukaszowi - za obecność i codzienne sprawowanie Eucharystii, wszystkim którzy tam byli i przyczynili się do tego, jak ten sylwester wyglądał. No i nade wszystko Panu Bogu, którego Opatrzność zawsze zapewnia nam bezpieczny i miły wypoczynek. Życzę Wam wszystkim, drodzy czytelnicy, otwarcia na Ducha Świętego i na jego natchnienia i mądrość, która przekracza granice świata, a która pozwala rozpoznać, w którą stronę skierować swoje ambicje i pragnienia. Niechaj On Wami kieruje przez cały ten rok!
Search
Sylwester 2013
Sobota, 28.12.2013Pobudka wczesnym rankiem na wyjazd sylwestrowy stUdni okazała się iście zwiastunem tego, co czeka mnie przez najbliższe dni - ciągłego niewyspania. Cóż, jest to chyba chroniczna przypadłość stUdniowych wyjazdów, więc zdążyłem się już do niej przyzwyczaić. Pożegnałem więc nie bez żalu migotliwą choinkę i świąteczne przysmaki, pozostawiane przeze mnie w lodówce, i ruszyłem ku klasztorowi na Służewie. Podróż do Hemanic upłunęla szybko, jakby to rzekł powoźnik - jak z bicza strzelił. Przybyliśmy po południu, i po rozkwaterowaniu oraz posiłku, nastał radosny jak zwykle czas integracji. Tu ożywcze okazało się zabranie ze sobą wodzirejów - braci K. którzy w swym repertuarze mieli parę nowości, co w raczej zabetonowanym świecie zabaw stUdniowych było niczym powiew morskiej bryzy w porcie rybnym. Później odbywały się warsztaty taneczne, które miały wpisać się na dłużej w nasze wieczorne zwyczaje. Jako, że był to mój drugi pobyt w Hermanicach, towarzyszyła mi nutka nostalgi. A, byłbym zapomniał o najważniejszym - codziennie szególne miejsce w programie zajmowała także msza św., sprawowana w kaplicy miejscowego kościoła. Niedziela 29.12.2013Niewątpliwą cechą sylwestra w górach jest bliskość gór, tak więc postanowiliśmy wykorzystać owo udogodnienie, by oddać się szlachetnemu zajęciu zdobywania szczytów - wszak stUdnię stanowi młodzież ambitna. Nie do końca oczekiwanie przypadła mi rola przewodnika po szlaku, który wiódł przez uroczą scenerię jesiennego lasu przyklękłego u zbocza góry Równicy (choć jak na mój gust, była całkiem pochyła, jak większość gór zresztą). Poza zboczeniem z trasy o jakieś 100 m myślę, że kierowanie grupą młodzieży poszło mi całkiem sprawnie. Wieczór zdominowały kursy taneczne co z pewnością przyczyniło sie do większej pewności na parkiecie podczas zabawy, natomiast osłabiło nieco aktywność planszówkowo - integracyjną. Jednakże nie brakło amatorów długich, nocnych rozmów o życiu, związkach i sprawach ważno - niepoważnych. Poniedziałek 30.12.2013. Dzień dzisiejszy zadał znaczący, zaplanowany i przemyślany cios jedności naszej grupy, ponieważ przed południem przewidziano wiele atrakcji - basen w hotelu w Wiśle, spacer po tymże mieście lub górską włóczęgę z naszym nieustraszonym przewodnikiem. Haczyk polegał na zawężeniu możliwosći wyboru z grubsza do jednej opcji. Jako, że z góry przydzielono mi kierowanie wycieczką górską, nie musiałem stawić czoła dylemtaowi osiołka Fredry. W górach pogoda przypominała raczej późną jesien niż zimę - jedynie znikoma aktywność zwierząt naprowadzała na tę porę roku. Na szczycie raczyliśmy się odpoczynkiem w schronisku, co opóźniło nasz wymarsz o kolejne 5, 10, w końcu 15 minut. Grudniowe słoneczko oświetlało nam drogę, ze zboczy rozpościerały się piękne pejzaże malowane feerią żółtobrązowych barw. Wieczór przyniósł długo oczekiwane przez co niektórych rozstrzygnięcie problemu, który ze studniowiczów najwięcej wyciska na ławaczce - tu plama corocznego konkursu strongmanów przypadła Staszkowi i Szymonowi. Wtorek 31.12.2013Zapewne czytając datę tego wpisu, drogi czytelniku, już domyśliłeś się, o czym będzie tak traktował. Tak jest, dziś miała miejsce zabawa sylwestrowa. Ale po kolei. Rankiem mieliśmy chwilę integracji na terenie ośrodka. Żeby zwyczajom stało się za dość, i tym razem w wirze zabawy ofiarą padły spodnie jednego z uczestników, w przyszłym roku możnaby skorzystac z tego doświadczenia i rozgrywać zabawy ruchowe w kąpielówkach. Dekoracje przebiegły nader sprawnie przy dużym zaangażowaniu całej gromady studniowiczów. Zawsze cieszy mnie widok Studni w działaniu, ponieważ moim zdaniem samoorganizacja jej członków stoi na wysokim poziomie i nikt nie stoi z rękami w kieszeniach, tylko cały naród tworzy dekorację sylwestrową. Sama impreza była nadzwyczaj udana - śmiało mogę ją określić mianem imprezy roku. Duża w tym zasługa naszych znakomituch wodzirejów - Macieja, Marrcina i Krzysztofa, którzy ofiarnie zarwali całą noc animując zabawę do wczesnych godzin rannych. Padł rekord - zabawa zakończyła się krótko po 8 rano! Środa 1.01.2014I oto studniowicze wspólnie wkroczyli w Nowy Rok, pełen marzeń, obaw, wyzwań i radości. Dzień dzisiejszy zapełniło nam pakowanie, oraz będące już tradycją, długie studniowe podziękowania. Ten miły zwyczaj doceniania wkładu innych w całość dobrze obrazuje starą prawdę, iż człowiek mało co osiąga sam, najwięcej dobrego może zrobić, działając z innymi i dla innych. W drodze powrotnej oglądaliśmy film edukacyjny o niebezpiecznych zachowaniach na drodze, pt. "Fast five". Po tej projekcji zaniechałem mojego pomysłu holowania kasy pancernej samochodem prze pół miasta. Na koniec chciałbym podziękować tym, którzy w nasz wyjazd włożyli najwięcej wysiłku. Po pierwsze organizatorom, Gosi i Mikołajowi - za ich trud w to włożony. Ojcom Krzysztofowi i Łukaszowi - za obecność i codzienne sprawowanie Eucharystii, wszystkim którzy tam byli i przyczynili się do tego, jak ten sylwester wyglądał. No i nade wszystko Panu Bogu, którego Opatrzność zawsze zapewnia nam bezpieczny i miły wypoczynek. Życzę Wam wszystkim, drodzy czytelnicy, otwarcia na Ducha Świętego i na jego natchnienia i mądrość, która przekracza granice świata, a która pozwala rozpoznać, w którą stronę skierować swoje ambicje i pragnienia. Niechaj On Wami kieruje przez cały ten rok!
Search
2012
Search
2011
Search
Wyjazd integracyjny do Julinka
Po pierwszym miesiącu nauki, pojechaliśmy razem do Kampinosu by się zintegrować. Dobra pogoda, piękny las, długi spacer, wygłupy na świeżym powietrzu, planszówki, wspólna modlitwa zapewniły nam świetny odpoczynek.
Search
Wyjazd integracyjny do Julinka
Po pierwszym miesiącu nauki, pojechaliśmy razem do Kampinosu by się zintegrować. Dobra pogoda, piękny las, długi spacer, wygłupy na świeżym powietrzu, planszówki, wspólna modlitwa zapewniły nam świetny odpoczynek.
Search
Kampinos 2008
i kolejny wyjazd integracyjny za nami 😸
Search
Kampinos 2008
i kolejny wyjazd integracyjny za nami 😸
Search
PAPA B16
Wyjazd na Krakowskie Błonie na czuwanie z Papieżem Benedyktem XVI
Search
PAPA B16
Wyjazd na Krakowskie Błonie na czuwanie z Papieżem Benedyktem XVI
Search
2003-2004
Search
2001-2002
Search
1999-2000
Search